Showing posts with label dane. Show all posts
Showing posts with label dane. Show all posts

Friday, December 30, 2011

Rynek reklamy mobilnej w 2012

Wg badań i szacunków Frost & Sullivan rynek reklamy mobilnej w Europie będzie wart w 2012 roku ponad 2 miliardy euro. To świetne i robiące duże wrażenie informacje dla firm z tej branży, chociaż w Polsce nadal ten rynek reklamowy rośnie znacząco wolniej niż sam kanał mobilny, który za sprawą sprzedaży smartfonów bardzo dynamicznie się powiększa. Problem w tym, że użytkownicy tych nowoczesnych urządzeń rzadko korzystają z ich możliwości, a nawet w skrajnych przypadkach zaraz po zakupie wyłączają dostęp do internetu... Wszystko za sprawą stosunkowo wysokich kosztów korzystania z internetu mobilnego w Polsce.

Thursday, May 6, 2010

Newsweek na sprzedaż

Świat mediów w około nas zmienia się dramatycznie szybko. Na co dzień słyszymy o problemach polskiej prasy, o spadku nakładów, o fuzjach z konieczności, redukcji kosztów, zwalnianiu dziennikarzy. Niestety wpływa to również (a może i przede wszystkim) na spadek jakości treści jakie pojawiają się w prasie (nie wspominając o coraz częstszych błędach stylistycznych a nawet ortograficznych sic!). Ale te problemy nie są tylko naszym udziałem. Światowa ikona opiniotwórczości, amerykański Newsweek jest na sprzedaż. Wydawca Washington Post Corp. nie robi jednak tego by zarobić, ale by ratować swoją sytuację. Ten kultowy już tygodnik, założony w 1933 roku przynosi od kilku lat systematyczne straty a modyfikacja profilu tego tytułu z mniej informacyjnego na bardziej komentatorski nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Mało tego, właściciel przewiduje, że w 2010 roku magazyn przyniesie kolejne straty (w 2009 roku sekcja magazynów Washington Post Corp. wygenerowała blisko 30 mln $ straty).
Takie sytuacje pokazują, że wydawcy muszą zmienić całkowicie model swojego funkcjonowania. Jeżeli właściciele gazet i czasopism poprzestaną tylko na retuszu obecnego wyglądu ich biznesu, tworzeniu wersji internetowych bez kompleksowej strategii obecności w sieci, opieraniu swoich dochodów na ściganiu wykorzystujących opublikowane przez nich treści, sami zniszczą perspektywę i przyszłość mediów w tradycyjnym znaczeniu.

Monday, March 30, 2009

Ryba zawinięta w gazetę

Rynek prasowy zmienia się szybciej niż nam się wydaje. Te zmiany są tak dramatyczne, że nawet same tytuły prasowe zaczynają pisać o tej sytuacji. Co ciekawe, dzieje się to na łamach tytułu, który właśnie poszukuje kupca i inwestora jednocześnie... W Rzeczpospolitej z 28 marca można było przeczytać następującą historię:
„5 listopada 2008 roku dzwoniłem do przyjaciół w Ameryce, żeby zachowali mi egzemplarz Chicago Tribune" z nocy wyborczej prezydenta Obamy. Mam wszystkie pierwsze strony z rodzinnych miast prezydentów od wyborów Roosevelta. Teraz mam i numer z Obamą, tyle że fabrycznie foliowany z eleganckim nadrukiem wydanie pamiątkowe", nigdy nieotwarty. Wydawca wiedział, że tego egzemplarza nikt nie kupi dla newsów. Ani nawet dla poszerzonych analiz i przenikliwych komentarzy. Wszystko zostało skonsumowane, zanim jeszcze ruszyły maszyny drukarskie. Newsy wszyscy znali z telewizji, a jeżeli szukali głębszych analiz, to znaleźli je w Internecie. Komentatorzy swoje błyskotliwe puenty powtórzyli w radiu, opublikowali w blogach i pewnie zdążyli odpowiedzieć na kilka szyderczych uwag czytelników, zanim gazeta trafiła na ulicę. Tradycyjne wydanie warte jest tyle co pamiątka. Informacja w gazecie stalą się bezwartościowa”.

W tym samym materiale jest jeszcze jeden ciekawy fragment, ilustrujący dewaluację tradycyjnej gazety.
„W lutym tygodnik „Time" dał symboliczną okładkę - rybę zawiniętą w gazetę. Obrazek w zasadzie wystarcza już za odpowiedź na tytułowe pytanie: Jak ocalić gazetę ". Jak ocalić coś, czego nikt nie potrzebuje. W 2008 roku 43 proc. informacji pozyskiwaliśmy z Internetu. Jeszcze dwa lata temu to było zaledwie 24 proc. Co więcej, z roku na rok rośnie popyt na informacje. Według Pew Research Center czytamy dziś średnio trzy razy więcej newsów niż dziesięć lat temu, lecz płacimy za dostęp do informacji cztery razy mniej. Nie tylko czytamy, ale też idziemy tropem informacji. Skaczemy z linku na link z artykułu na artykuł. A potem dopisujemy swoje komentarze. Nawet najbardziej niszowe opracowania mogą dziś liczyć na masowe zainteresowanie” – czytamy w Rzeczpospolitej.

Źródło: Rzeczpospolita, Tomasz Wróblewski, 2009-03-28, str. A22