Showing posts with label PRESS-SERVICE Monitoring Mediów. Show all posts
Showing posts with label PRESS-SERVICE Monitoring Mediów. Show all posts

Wednesday, January 21, 2015

Efektywne kampanie zintegrowane wymagają zintegrowanego podejścia do monitoringu

Publikuję, jedną z moich ostatnich prezentacji. Temat ciekawy, bo dotyczący przenikania się treści pomiędzy różnymi kanałami komunikacyjnymi. Na kilku przykładach pokazane jest, że nawet jeżeli działamy tylko w mediach społecznościowych konieczne jest prowadzenie monitoringu wszystkich mediów. Tylko wtedy otrzymujemy odpowiedź o prawdziwym zasięgu naszych treści, o tym jak przenikają dyskusje z social media do mainstreamu i tworzą zasięg dla tematów często pierwotnie bardzo niszowych. Szczególnie ciekawe są historie dużych kryzysów, które wybuchły w mediach tylko w jednym mediów, ale następnie zostały rozpropagowane w innych kanałach i dzięki temu nabrały ogromnej siły.

Zintegrowane kampanie marketingowe wymagają wyboru narzędzi do badania ich efektywności. Monitoring wszystkich mediów prowadzony i wizualizowany w sposób integrujący dane z wszystkich mediów jest niezbędnym narzędziem badawczym i kontrolnym. Nawet prowadzenie działań marketingowych w jednym mediów, np. tylko w social media powinno być wspierane monitoringiem wszystkich mediów. Dzięki temu doskonale wiemy jakie są całościowe skutki tego co robimy w mediach społecznościowych, czy nasze treści, tematy przenikają do innych kanałów, czy wywołują zaangażowanie w SM i zasięg w mediach tradycyjnych. Monitoring nie może się ograniczać tylko do jednego medium.



P.S. Trochę wstyd, że mając tyle ciekawych treści i obserwując jak wiele interesujących rzeczy dzieje się w otoczeniu tak dawno nic nie napisałem. Może się poprawię ;-)

Thursday, November 8, 2012

Siła informacji


Po raz piaty na łamach październikowego wydania miesięcznika "Press" prezentujemy wyniki badania Top Marka. To wspólny projekt magazynu „Press” i zespołu agencji informacyjnej Press-Service Monitoring Mediów. Kolejny raz przeanalizowaliśmy blisko 300 tys. materiałów z tysiąca tytułów prasowych. Tak ogromna liczba publikacji o różnych markach z 12 najczęściej opisywanych branż dowodzi, że mimo stale rosnącego potencjału Internetu, a zwłaszcza mediów społecznościowych, prasa jest wciąż niezmiernie ważnym źródłem informacji i barometrem wizerunku brandów.

Budowanie wizerunku nigdy się nie kończy i wymaga ciągłej czujności. Począwszy od pierwszej edycji badania stawiamy sobie za cel nie tylko zidentyfikowanie najczęściej przywoływanych w prasie marek, ale również odpowiedź na pytania, co było podstawą kształtowania ich obrazu oraz jakie czynniki miały największy wpływ na jego zmienność. Co roku więc wyniki analizy stanowią dla firm i czytelników źródło informacji o tym, które marki i dlaczego trafiają na łamy prasy najczęściej. Niezmiennie od początku w badaniu wyłaniamy po pięć najpopularniejszych marek z dziesięciu wiodących na rynku polskim branż: motoryzacyjnej, telewizyjnej, bankowej, telekomunikacyjnej, ubezpieczeniowej, radiowej, sieci handlowych, artykułów spożywczych, producentów IT oraz telefonów komórkowych. W roku 2010 w rankingu pojawił się sektor energetyczny  i zestawienie tzw. monopolistów, a rok później - branża kosmetyczna. Absolutną top branżą jest motoryzacja, która skupia najwięcej dziennikarskiej uwagi. Tegoroczne podsumowanie wyłania Markę Marek – najlepszy brand pięciolecia.
Top Marka właśnie świętuje swój pierwszy mały jubileusz. Jest tym, czym chcieliśmy, by się stała  – narzędziem pracy specjalistów ds. komunikacji. Spełnia nasze oczekiwania - mamy nadzieję, że Państwa również. Zapraszam do lektury.

Friday, October 19, 2012

Koniec papierowego Newsweeka


"To bardzo trudny moment dla nas wszystkich, którzy kochamy romantyzm papieru i wyjątkowe koleżeństwo podczas gorączkowych godzin w piątki przed zamknięciem numeru. Jednak jeśli chcemy utrzymać poziom dziennikarstwa, który daje poczucie sensu naszej pracy, musimy przejść do cyfrowej przyszłości" to słowa Tiny Brown, redaktor naczelnej Newsweek USA. 
Od 1. stycznia 2013 roku Newsweek USA będzie wydawany tylko w wersji elektronicznej dostępnej na urządzeniach mobilnych, e-czytnikach, tabletach i w internecie. Wygląda to na przełomową chwilę i bardzo ważne wydarzenie dla całego rynku prasowego i szeroko rozumianej rozrywki cyfrowej. Ale czy naprawdę ten moment napawa tak wielkim optymizmem? Gdy wgłębimy się w przyczyny rezygnacji Newsweeka z wersji papierowej okazuje się, że nie jest to wynik  analizy dojrzałości rynku cyfrowego, który jest już w pełni gotowy na przyjęcia tylko zdigitalizowanej wersji tego magazynu. Podstawowa przyczyna to kwestie kosztów i wynik problemów rynku prasowego. Oszczędności na druku i kosztach kolportażu mogą być na tyle duże, że powinny przykryć straty wynikające ze spadku ogólnego sprzedaży tygodnika. Pomóc Newsweekowi w osiągnięciu sukcesu przy tej zmianie ma być rosnący rynek tabletów.
Wg danych jakie można znaleźć w sieci jasno wynika, że w USA już nasycenie rynku tabletami jest bardzo duże (szacuje się, że liczba sprzedanych tych urządzeń to 70 mln w stosunku do 310 mln mieszkańców), ale co bardzo ważne, pokrywa się to również z przyzwyczajeniem użytkowników urządzeń mobilnych do dokonywania płatności w internecie. Zresztą, większość urządzeń posiada znak nadgryzionego jabłuszka co sprzyja popularyzacji płacenia za bardzo różny kontent dedykowany pod te sprzęty. 
A jak to się wszystko ma do polskiego rynku? Wiemy, że na pewno takie zmiany nie dotyczą europejskich wydań Newsweeka (a tym bardziej polskiego wydania). Co ciekawe, wypowiedź rzeczniczki Ringier Axel Springer Polska (którą znalazłem na MediaRun) Anny Gancarz-Luboń potwierdza, że głównym argumentem zmian na rynku amerykańskim były właśnie kłopoty magazynu - "Decyzja amerykańskiego wydawcy o rezygnacji z wersji drukowanej nie ma absolutnie żadnego wpływu na tygodnik Newsweek Polska. Tytuł, wydawany w Polsce od ponad 11 lat, ma bardzo mocną pozycję na rynku, cieszy się uznaniem czytelników i zainteresowaniem reklamodawców". Z tego wynika, że amerykański odpowiednich magazyny nie miał już silnej pozycji na rynku i nie cieszył się wystarczającym zainteresowaniem czytelników i reklamodawców...
Uważam, że aby mogło dojść do podobnego ruchu w Polsce i jakiś główny tytuł przeszedłby tylko do przestrzeni cyfrowej, musi znacząco zwiększyć się nasycenie rynku tabletów, znacząco poszerzyć się dostęp do darmowego Wi-Fi oraz spopularyzować tani mobilny dostęp do Internetu. Wiele z tych elementów już jest realizowanych. Powołując się na jeden z raportów PRESS-SERVICE Monitoring Mediów dotyczący ważnych tematów związanych z rynkiem marketów i supermarketów, zauważalnym wątkiem wzbudzającym zainteresowanie dziennikarzy był fakt sprzedaży przez sieć Biedronka tabletów za 450 zł. Wg IDC szacuje się, że do końca czerwca 2012 roku sprzedano w Polsce 400 tys. tabletów a w całym roku 2012 Polacy mogą kupić pół miliona takich urządzeń (to wciąż niewiele jeżeli przyjmiemy, że mamy ok. 38 mln mieszkańców). Z drugiej strony mamy już podgrzany rynek informacjami o nowym iPad Mini, który startuje 26 października. Będzie znacząco tańszy niż iPad bo ceny zaczynają się od 245 $ - w Polsce pewnie między 1100-1250 zł. Wyrasta bardzo groźny rywal dla urządzeń Google'a i Kindle'a. To są właśnie takie fakty, które mogą wpłynąć na powszechność dostępu do technologii mobilnych i to nie tylko dla geeków z dużych miast, ale i wielu młodych i starszych ludzi z mniejszych miejscowości. To elementy przyspieszające rozwój tego rynku.
Na takie zmiany własnie czekamy. Zostaje tylko jeszcze jedna ważna kwestia. Czy i kiedy przekonamy się do zakupów ekskluzywnych treści - bo za proste informacje polski użytkownik raczej nigdy nie będzie chciał płacić? Prawdopodobnie jest to największa bariera dla rozwoju prasy elektronicznej. Kto wie, może nawet nie do pokonania.

Wednesday, April 25, 2012

Śmierć Hanki Mostowiak a sprawa mediów społecznościowych

Śmierć Hanki Mostowiak z "M jak Miłość"  pokazała siłę mediów społecznościowych. I to zarówno ze swojej mocnej jak i słabej strony. Na konferencji Profesjonalistów PR we Wrocławiu w czasie swojej prelekcji m.in. analizowałem ten przypadek. PRESS-SERVICE Monitoring Mediów wykonał monitoring wydarzenia jakim była śmierć jednego z głównych bohaterów "M jak Miłość". Pod lupę analityków agencji trafiły zarówno media tradycyjne jak i media społecznościowe. Na prezentacji wykorzystałem dane z monitoringu prasy, radia, telewizji i internetu redakcyjnego oraz monitoringu Facebooka. Jaki wynik tych porównań?
"Śmierć w kartonach" wygenerowała w pierwszej połowie listopada 2011 w mediach tradycyjnych ponad 700 doniesień. Na Facebooku było zaś prawie 23 tys. wpisów! Przewaga zainteresowania mediów społecznościowych była wręcz gigantyczna nad tymi tradycyjnymi.
Ten przykład pokazuje jak SM potrafią się nagle zapalić określonym MEM 'em. Z ok. 30 wpisów dziennie wzrosło zainteresowanie Hanką Mostowiak do skali nawet blisko 5000 wpisów dziennie. To ciekawy przykład szczególnie dla tych wszystkich osób, które odpowiedzialne są za kreowanie i ochronę wizerunku marek. Jak widać w przypadku potencjalnej sytuacji kryzysowej zainteresowanie produktem lub firmą może osiągnąć gigantyczną wartość w stosunku do dotychczasowej. To straszne, ale i oczywiście optymistyczne. Bo tę siłę można również wykorzystać do działań pozytywnych, budujących wartość firmy i jej marek.
W tym miejscu należy jednak zwrócić uwagę na jeszcze jedną ważną sprawę. Czy taki buzz jak efektywny? Czy jego zasięg jest znaczący i może faktycznie wpłynąć na szeroką opinię potencjalnych odbiorców? W mojej opinii wciąż kryzysy w mediach społecznościowych mają stosunkowo niewielki zasięg. Powołując się na przypadek Hanki Mostowiak, 23 tys. wpisów na Facebooku miało zasięg ok. 5,5 mln potencjalnych kontaktów. To oczywiście dużo, ale i liczba aktywności w tym przypadku była ogromna. Porównajmy to jednak do potencjału 700 doniesień z mediów prasowych (dzienniki, magazyny, telewizja i radio). Wygenerowały one ok. 35 mln potencjalnych kontaktów! W tym kontekście efekt "kampanii facebookowej" wydaje się niewielki.
Wnioski? Media społecznościowe to bardzo ważne narzędzia do prowadzenia komunikacji. Dają interakcję, której w takim wymiarze nie obserwujemy w pozostałych mediach, mają ogromny potencjał komunikacyjny. Nadal jednak SM pod względem opiniotwórczości ustępują mediom tradycyjnym.  Wydaje się zatem, że w nowoczesnej komunikacji konieczne jest łączenie zalet obu rodzajów mediów. Należy także je wszystkie obserwować, analizować i monitorować. Tylko dzięki takiemu podejściu dowiemy się, skąd wypływają określone treści (często o potencjale kryzysowym), co jest przyczyną nagłego zainteresowania mediów czy użytkowników internetu. Zazwyczaj nagły wzrost liczby fanów jest wynikiem publikacji w prasie czy TV, ale również nagłe podjęcie przez prasę pewnych tematów jest skutkiem tego co się dzieje na fanpage'u czy blogu. Tylko kompleksowy monitoring wszystkich mediów daje pełną odpowiedź na to co było przyczyną a co skutkiem, jakie były efekty i efektywność podjętych działań interaktywnych i media relations.

Monday, October 3, 2011

PRasa działa!

Czwarta edycja badania Top Marka – wspólnej inicjatywy Miesięcznika Press i agencji informacyjnej PRESS-SERVICE Monitoring Mediów pozwala na dokonanie pewnej konstatacji nie tylko na temat wizerunku najlepszych medialnie firm, ale także ogólnej kondycji prasy w Polsce. Choć od kilku lat nie brakuje osób wieszczących śmierć „papierowej” formy komunikacji oraz malejącej opiniotwórczości tradycyjnych mediów, to wyniki naszej analizy wskazują na całkiem odmienne wnioski. Z pewnością medium prasowe stanowi nadal podstawowy nośnik informacji i reklamy, wykorzystywany przez większość firm i bezapelacyjnie wpływający na kreowanie ich wizerunku - zależność taką obserwujemy w każdej z dwunastu badanych w tegorocznej analizie branż. Wynik ten jest oczywiście wypadkową profesjonalnych działań public relations podejmowanych przez poddane badaniu podmioty i umiejętności zainteresowania dziennikarzy określonym tematami a także samego zaangażowania mediów prasowych w obserwację poszczególnych branż i ich otoczenia.
Śmiało można powiedzieć, że prasa ma się dobrze. W tym roku dzięki temu, że nadal dziennikarze tradycyjnych mediów z niesłabnącym zaangażowaniem opisywali otaczającą nas rzeczywistość, dokumentaliści i badacze z agencji PRESS-SERVICE musieli przeanalizować blisko 300 000 materiałów. Gazety i czasopisma wciąż należą do kluczowych mediów, które nie tylko informują, ale z ogromną siłą tworzą, utrwalają lub niszczą wizerunek osób, firm a nawet branż. W tym kontekście lansowane przez wydawców prasy hasło: „PRASA DZIAŁA!” wydaje się być prawdziwe.

Tuesday, September 13, 2011

Monitoring mediów a obrazowanie sentymetów

Polecam materiał z dzisiejszej Rzeczpospolitej, szczególnie w kontekście tego co robi PRESS-SERVICE Monitoring Mediów w aspekcie badań i analiz medialnych http://www.rp.pl/artykul/716229.html.
W wypadku, który opisywanych jest Rzepie, komputer dostarcza informacje o nastrojach społecznych w poszczególnych krajach.

Dokładnie przyglądając się wykresowi światowego nastroju (patrz tu), to można zauważyć, że w latach dziewięćdziesiątych poprzedniego wieku było nam z każdym rokiem lepiej, bardziej optymistycznie, a załamanie nastrojów przyszło wraz z nowym millennium.

Zadaniem naszych analityków i badaczy jest przekazanie wniosków budowanych na analizach informacji, danych medialnych pojawiających się w prasie, internecie, radiu i telewizji na temat poszczególnych organizacji (w tym również partii politycznych), przedsiębiorstw czy całych branż. Bardzo często zauważalna jest silna korelacja pomiędzy wizerunkiem medialnym badanych podmiotów a ich rzeczywistą sytuacją. Takie zaawansowane badania są jednym z przejawów realizowanej przez nas filozofii i strategii opartej na Media Intelligance.

Tuesday, May 18, 2010

Top Marka a Premium Brand czyli wizerunek firm telekomunikacyjnych

8. kwietnia 2010 wspólnie z cenionymi specjalistami od badań rynku prowadziłem konferencję skierowaną do dziennikarzy pod tytułem: "Reputacja i sukces w biznesie - rynek telekomunikacyjny". Poniżej znajduje się prezentacja jaką miałem okazję przedstawić w czasie tego spotkania. Wskazywałem w niej, że reputacja wykreowana w mediach jest skorelowana z sukcesem rynkowym podmiotów, co zresztą w fantastyczny sposób pokazały również inne prelekcje ukazujące jaki wizerunek w badaniach ankietowych mają poszczególni gracze rynku telekomunikacyjnego oraz jakie są ich wyniki finansowe. Dla mnie najciekawsze było to, że wyniki zaawansowanych badań opnii były całkowicie zbieżne z wynikami naszych badań wizerunku medialnego. To wyraźnie pokazuje, że stosowane przez PRESS-SERVICE Monitoring Mediów metody badawcze są bardzo trafne, skuteczne i efektywne.

Thursday, November 19, 2009

(Nie)bezpieczeństwo w bankowości widziane oczami mediów

W poniedziałkowe popołudnie (16.11.2009) na spotkaniu "Rewolucja w finansach" przedstawiłem prezentację na temat "Bezpieczeństwa w bankowości widzianego oczami mediów".
Główna obserwacja, to fakt, że media bardziej zajmują się niebezpieczeństwem w bankach, sensacyjnymi doniesieniami o przestępstwach i kradzieżach niż promowaniem bezpiecznych praktyk w posługiwaniu się pieniędzmi w tradycyjnych placówkach, kontakt elektronicznych czy na kartach płatniczych i kredytowych. Choć statystycznie wśród przestępstw najmniej mamy napadów na bank, to własnie one najbardziej elektryzują media, szczególnie te regionalne i tabloidy. Z kolei najwięcej tekstów dotykających problemu edukacyjnego znajdziemy przy okazji publikacji na temat nieuprawnionego ściągania pieniędzy z kart płatniczych i kredytowych. Więcej spostrzeżeń w poniższej prezentacji.

Friday, August 21, 2009

Poznań PR - promocja miast i regionów

Nadrabiam trochę zaległości z materiałami jakie ostatnio przygotowałem (zazwyczaj wspólnie z Marcinem Szczupakiem - za co serdecznie dziękuję).
4 sierpnia odbyło się spotkanie z cyklu Poznań PR. Tym razem dyskutowaliśmy na temat promocji miast i marketingu miejsc. W swoim wystąpieniu (prezentacja jest poniżej) mówiłem o tym, jaki wizerunek ma Poznań w mediach oraz jak wypada w porównaniu z innymi miastami. Zwróciłem uwagę na te elementy i tematy, które najbardziej interesują media w kontekście regionów. Na podstawie opublikowanych przez PRESS-SERVICE Monitoring Mediów raportów prasowych na temat Rzeszowa, Szczecina, Krakowa i Gdańska można powiedzieć, że o największych ośrodkach pisze się najczęściej w kontekście sportu i to on jest dla wielu miejsc głównym nośnikiem wizerunkowego przekazu. Zapraszam do zapoznania się z prezentacją gdzie jest mowa również o innych elementach istotnych z punktu widzenia promocji miast, ale także wykorzystania informacji, w tym przede wszystkim wyników monitoringu mediów, w bieżącej pracy osób zajmujących się budowaniem wizerunku miast, regionów, czy wszelkich innych instytucji i przedsiębiorstw.

Mikrobloging w mediach - chwilowa moda czy rewolucja w komunikacji

Zamieszczam prezentację przygotowaną wspólnie z Marcinem Szczupakiem - kierownikiem Działu Raportów Medialnych w PRESS-SERVICE Monitoring Mediów. Miałem przyjemność wygłosić ją na Finansowym PoRobocie 12. sierpnia w sali notowań GPW. Sporo osób o nią prosiło, więc teraz jest dostępna do zobaczenia i ściągnięcia.



Wystąpienie zostało również zarejestrowane przez MediaFun. Choć Maciej zapędził się z własnym komentarzem (który później sprostował) zapominając, że jest to prezentacja bazująca na informacjach z mediów, zapraszam do kliknięcia w poniższy link właśnie do serwisu MediaFun.pl: http://www.blog.mediafun.pl/index.php/2009/08/17/badania-mikroblogow-i-wstep-do-blipowania-porobocie/.

Monday, March 30, 2009

Koniec gazety wieści sama gazeta

I jeszcze jeden post w odniesieniu do publikacji Tomasza Wróblewskiego.
To niesamowite, że w Rzeczpospolitej, bardzo renomowanym tytule, zresztą tytule, który czeka na kupca, pojawia się publikacja wieszcząca szybszy koniec tradycyjnej prasy niż nam się wydaje.
Co ciekawe nie chodzi tu tylko o kwestię, spadku czytelnictwa. Ogromnym problemem wydaje się cała kwestia utrzymania potężnej infrastruktury wydawcy i sztabu ludzi. Do tego dochodzi problem konkurencji w dostarczaniu informacji. Trzeba zwiększać aktualność i szybkość w przekazywaniu danych. Wydaje się, że przy konieczności ograniczania kosztów, spadku przychodów reklamowych jest to nie możliwe do pogodzenia...

Poniżej przedstawię, słowami analityka PRESS-SERVICE Monitoring Mediów, streszczenie tej publikacji. Oczywiście zachęcam do jej lektury również w całości w weekendowej Rzepie.

Ziściło się to, co jeszcze rok temu było jedynie hipotezą. Papierowa gazeta przestaje być produktem codziennego użytku. Za pięć, a może już za trzy lata zabraknie jej w kiosku koło -ciebie, nie przeżyje kolejnej fali cięć prenumeraty w biurach. Zniknie. Zostanie kawiarnianym kaprysem, nostalgią za minioną epoką. Coś jak płyta winylowa, stoi na półce dobrze widoczna, ale w domu nie ma nawet gramofonu, żeby jej odsłuchać.„My, dziennikarze, powinniśmy być zachwyceni. Od czasów pierwszych starożytnych publikacji nigdy nie mogliśmy liczyć na taki odzew i udział czytelników. Darmowy dostęp do informacji jest olbrzymią zdobyczą cywilizacyjną. Sęk w tym, że nikt nie wie, jak i kto ma za to płacić. Na czym ma polegać ten nowy wspaniały biznes, skoro praca dziennikarza coraz częściej oddawana jest za darmo. Z czego żyją dziś gazety Głównie z cięcia kosztów. Malejące wpływy reklamowe nie są już w stanie utrzymać rozbudowanych i ambitnych struktur redakcyjnych z lat 70. i 80. Jeżeli jeszcze utrzymują się przy życiu, to tylko dzięki radykalnym redukcjom i obniżonym standardom. W Polsce nie mamy dziś jednej gazety, która nie zwalnia dziennikarzy i nie redukuje plac. Jedni pozbawiają się słabszych i mało wydajnych dziennikarzy, a inni tną do spodu. Często ryzykując, że większa epidemia grypy uniemożliwi skompletowanie gazety” – podaje Rzeczpospolita.

„Ogólnopolskie tytuły i te resztkami sił pretendujące do bycia ogólnopolskimi wykazują niezwykłą kreatywność w łataniu zdziesiątkowanych redakcji. Jak łysiejący mężczyzna zaczesujący braki, tak redakcje próbują łączyć działy, najmować stażystów, a ostatnio posiłkować się amatorami - tzw. dziennikarzami społecznymi. W miejsce krajowej publicystyki kupują od hurtowników teksty brytyjskich czy amerykańskich komentatorów. W kilku redakcjach dziennikarze zostali sprowadzeni do roli przeklepywaczy - przepisują informacje ściągnięte ze stron internetowych. Poważne wydawnictwa rezygnują z agencji prasowych i serwisów informacyjnych. Byłby to jeszcze niewielki problem, gdyby nie to, że dla swoich potrzeb podkradają serwisy ze stron internetowych konkurencji. Informacje PAP czy Reutersa zabarwiają kilkoma wypowiedziami, dla niepoznaki zmieniają kolejność akapitów i drukują” – czytamy w Rzeczpospolitej.

Źródło: Rzeczpospolita, Tomasz Wróblewski, 2009-03-28, str. A22

Tuesday, December 16, 2008

Media Intelligence w praktyce

300 000 publikacji to suma materiałów, które znalazłyby się w dwudziestu tysiącach wydań miesięcznika PRESS. To bardzo dużo, prawda?!. Właśnie taką liczbę materiałów prasowych przeanalizował zespół PRESS-SERVICE Monitoring Mediów sp. z o. o., przygotowując tegoroczny raport „TOP MARKA”.

Jesteśmy społeczeństwem informacyjnym. Żyjemy w rzeczywistości, w której tworzeniu ogromny udział mają media. I nie tylko, jako komentatorzy i obserwatorzy tego, co się dzieje w otoczeniu, ale również kreatorzy naszych gustów i przekonań. Co ważne, media, choć starają się nas do tego przekonać, wcale nie są przezroczyste. Tylko sama forma, jaką przybierają przekazy medialne, staje się dodatkową informacją, a przecież z publikacji często płynie dodatkowo wiele emocji. Medium is a message, jak stwierdził niegdyś Marshall McLuhan. Środki masowego przekazu mają olbrzymią władzę nad wydarzeniami, których jesteśmy świadkami. Mogą one zniszczyć markę, wstrząsnąć giełdą, wywołać powszechną panikę a nawet wojnę. Tym bardziej okiełznanie i uporządkowanie oceanu terabajtów informacji, które każdego dnia przelewają się przez łącza, jest dziś jednym z priorytetów każdego menedżera i to nie tylko od marketingu czy public relations.
Ale jak mając do czynienia z tysiącami źródeł informacji poznać ten przekaz płynący z mediów? Odpowiedzią jest monitoring mediów oraz raporty medialne - narzędzia od dłuższego czasu znane specjalistom od wizerunku, a teraz popularyzujące się również wśród menedżerów innych dziedzin. Wnioski z takich badań służą nie tylko w tworzeniu efektywnych działań PR-owych (a konkretniej media relations), ale również są niezastąpione w badaniach rynkowych, marketingowym przeglądzie otoczenia i konkurencji, wsparciu w decyzjach zarządczych. Są nieocenione w okolicznościach kryzysu medialnego, kiedy sytuacja wymaga stałego nadzoru, gdy liczy się każda minuta pomiędzy emisją informacji a reakcją przedsiębiorstwa.

Dokonanie szczegółowego przeglądu dziesięciu sektorów rynku jest zadaniem nie tyle pracochłonnym, ile bardzo specyficznym. Analiza wybranych branż na przestrzeni ostatniego roku objęła ponad 300 tysięcy materiałów zawartych w blisko tysiącu tytułów prasowych. Dlatego też obraz wyłaniający się z tego bogactwa, z racji ograniczonej przestrzeni redakcyjnej, jest z konieczności obrazem uogólnionym. Składa się nań olbrzymia liczba tematów, niekiedy kluczowych dla wizerunku spółek, dla perspektyw, czy kierunków, w jakich podąża rynek. Z „wysokości” przedstawionego raportu, która pozwala objąć ostatni rok każdej z branż, być może nie widać każdego elementu medialnej układanki, ale nie oznacza to jednak, że nie uwzględniliśmy w prowadzonym badaniu detali. Każdy z materiałów podlegał szczegółowej analizie, a jego wpływ na całość przekazu został wzięty pod uwagę. Zatem opracowanie, jakie oddajemy do rąk czytelników magazyny PRESS, jest rezultatem bardzo pogłębionych analiz i wyjątkowego szerokiego badania. Jedyne, czego żałuję w tym momencie, to tego, że mając tak ogromną wiedzę zdobytą w trakcie badania, nie możemy się nią podzielić w tym opracowaniu. Niestety, można by było przedstawić to tylko w bardziej szczegółowych analizach poświęconych konkretnym podmiotom czy tematom, grupom potencjalnych odbiorców, w dogłębnym zrelacjonowaniu oblicza medialnych kryzysów, poszczególnych źródeł informacji czy publikacji konkretnych autorów.

W czasach, gdy użytkownicy mediów deklarują, że informacje znajdowane na ich łamach podpowiadają im w decyzjach zakupowych, kształtują ich gusta wyborcze czy wywołują zainteresowanie nowymi dziedzinami, badanie wizerunku prasowego wydaje się nie tylko oczywistością, ale i koniecznością. Mam nadzieję, że w tym kontekście wspólne przedsięwzięcie Redakcji miesięcznika Press i zespołu PRESS-SERVICE stanie się dla Czytelników źródłem wielu ciekawych informacji i wniosków, a także inspiracją do zagłębienia się w niezwykły świat Media Intelligence.

Zapraszam do lektury grudniowego miesięcznika PRESS.

Wednesday, September 17, 2008

Antytrendy z okładek

Amerykańscy inwestorzy żartują sobie z masowych mediów. Wg nich są one świetnym antywskaźnikiem zachowań rynków finansowych. Podobno jest powiedzenie, że "jeśli Bóg chce kogoś zniszczyć, wrzuci go na okładkę BusinessWeek'a". Nawet początkujący inwestorzy wiedzą, że giełda wycenia przyszłość, a fakty z przeszłości są już uwzględnione w bieżących kursach akcji. Prawdziwy biznes nie lubi rozgłosu i medialnego szumu.

Te informacje z rynku inwestorskiego tylko na pozór nie mają wiele wspólnego z media intelligence - moją wizją branży monitoringu mediów. Zakładam, że w mediach są wszelkie informacje jakie potrzebuje biznes (ale nie tylko) do efektywniejszego działania. Analiza tych informacji, pogłębione badanie faktów medialnych, śledzenie trendów daje wartościową wiedzę nie tylko dla specjalistów od public relations, ale także osób z marketingu, badań rynkowych czy zarządu. Szczególnie Ci ostatni potrzebują informacje nawet o najmniejszych, najcichszych sygnałach z otoczenia biznesowego.

Kupuj plotki, sprzedawaj fakty - to dewiza doświadczonych inwestorów i zaawansowanych graczy. Dzięki niej mogą wyprzedzać działania mas szukających szczęścia na giełdzie, ale także dzięki niej podtrzymywać ich zainteresowanie. Teoria efektywnego rynku sugeruje, że zanim jakiś podmiot odnoszący spektakularne sukcesy stanie się na tyle znany, aby trafić na pierwsze strony gazet czy czasopism, inwestorzy zdążą zdyskontować prasowe rewelacje. Niestety, niewielu kieruje się jej wytycznymi. Jak można zauważyć te prawidłowości? Bardzo często, gdy wiadomości o znakomitych wynikach, super fuzji czy wielkim kontrakcie trafią na giełdę, akcje danej spółki będą raczej tanieć (lub pozostawać na dotychczasowym poziomie), natomiast jasne stanie się, czym były spowodowane wzrosty jej walorów na wcześniejszych sesjach.

Przeczytałem ostatnio o badaniu, jakie przeprowadzili profesorowie na amerykańskim Uniwersytecie w Richmond. Prześledzili oni okładki inwestycyjnych magazynów Forbes, Fortune oraz BusinessWeek. Tym bardziej było to dla mnie ciekawe, ponieważ dokonali oni analizy podobnej do takich, jakie wykonujemy w PRESS-SERVICE Monitoring Mediów dla naszych klientów. Naukowcy badali na przestrzeni 20 lat przekazy z okładek pism pod kątem zależności kursów akcji spółek od przedstawienia ich zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym świetle.

Pierwszy wniosek jaki wyciągnęli jest taki, że zdecydowanie przeważały optymistyczne nagłówki. Podobnie zresztą jak w świecie inwestycji maklerzy wydają więcej rekomendacji "kupuj" niż "sprzedaj". Drugi wniosek, to taki, że pozytywnie pisano o spółkach, których akcje w ostatnim czasie mocno drożały, średnio o 42% lepiej niż indeks szerokiego rynku (tamtejszy WIG). W negatywnym świetle przedstawiano te podmioty, których walory nie cieszyły się wzięciem wśród inwestorów, średnio wypadały o ok. 37% gorzej niż rynek. Trzeci wniosek zaś dotyczy potwierdzenia, że masowe media są antywskaźnikiem inwestycyjnym. Patrząc na przyszłość po publikacjach takich pozytywnych informacji o danych spółkach, rok po wydaniu tych pism, akcje tych firm były warte średnio o 4,2% mniej niż indeks szerokiego rynku, natomiast walory wcześniej krytykowanych podmiotów pokonywały benchmark przeciętnie o 12,4%!



Powyższe badanie dowodzi, że inwestorzy mogli bardzo dobrze zarobić podejmując odwrotne decyzje do sugerowanych przez renomowane magazyny.
W żadnym jednak wypadku nie oznacza to, że dziennikarze tych pism byli niekompetentni i nie wymyślali tych nagłówków z okładek, tylko po to, żeby czytelnicy mogli na ich podstawie dobrze (lub o zgrozo, źle) zainwestować. Oczywiście przyczyna jest trywialna, i odnosi się do prawdy, że głównym celem, w każdym biznesie (w wydawniczym także) jest jak najwyższa sprzedaż. Wiadomo, że najlepiej sprzedają są tematy, które są aktualnie "hot", "trendy" czy "jazzy", a gdy takie określenie przylgnie do jakieś spółki czy wydarzenia rynkowego, istnieją duże prawdopodobieństwo, że trend został już zaakceptowany przez większość inwestorów.

źródła: http://www.summit-advisors.com/summit-financial-advisors/2008/2/10/magazine-cover-indicator.html,
PRIVATE BANKING "Anty rekomendacje" - autor: Łukasz Wróbel - analityk